Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 969 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Nasze postępy

czwartek, 27 września 2012 14:52

Wczoraj byłam z Szymusiem na szczepieniu. ostatnia potrójna dawka za nami. Całe szczęście, bo napłakał się mój chłopczyk za wszystkie czasy. Ale mói się trudno. To przecież dla jego dobra. Nie rozumiem przeciwników szczepień. Skoro można ustrzec dziecko przed chorobą albo chociaż jej najpowazniejszymi skutkami, to dlaczego tego nie zrobić?! Szkoda, że szczepionki nieobowiązkowe np. na rotawirusy czy pneumokoki są tak drogie.  Gdyby było mnie stać na pewno nie wahałabym się przed szczepieniem. Tym bardziej, że wiem, co potrafi rota, bo Julka choruje co roku...

Szymek rozbawił wszystkich w ośrodku swoim "brum, brum", którego nauczył się niedawno. Pani doktor nie mogła tez wyjść z podziwu, że jest taki towarzyski i ruchliwy. Oj tak, z mojego spokojnego synka robi się niezła torpeda! Bierze przykład z siostry! Bedę miała dwa wulkany energii w domu! :-]

Ze zdrówkiem wszystko ok. Waga 7840. Cały czas na piersi. Nie będę ukrywać, że nie jestem dumna. Bo jestem. ;-)

Zmieniła nam się pani pediatra. I - chyba już wspominałam - jest to zmiana korzystna. Now apani doktor jest bardzo miła, ma lepsze podejście do dzieci, interesuje się zdrówkiem Szymka.  Rozmawiałyśmy o wizicye u kardiologa (okazuje się, że trzeba czekać minimum 4 miesiące...) i u chirurga. Moja lekarka rodzinna dała mi nawet jeszcze jedno skierowanie, żebym mogła poradzić się innego specjalisty. Pediatra pytała, czy mamy już umówiony zabieg a my jeździmy jakmod Annasza do kajfasza co dwa miesiące i cprawa ani nie drgnie z miejsca. Na październik - koniecznie wizyta u innego chirurga!

Szymusiowy ząbek jest już całkiem okazały i pani doktor potwierdziła, że za moment będziemy mieć drugi.  Szymek bez problemu przekręca się już z plecków na brzuszek i odwrotnie. czasami tak się turla, że zamiast an amcie laduje gdzieś pod stołem albo na środku pokoju! 

Julka coraz spokojniejsza. W kwestii braciszka, rzecz jasna. Zazdrość chyba została w miarę oswojona. Ostatnio borykaliśmy się z przeziębieniem, ale już jest lepiej. Rośnie ta moja dziewczynka jak szalona i czasem aż mi smutno, bo ta jej słodycz, nieporadność, te "odkrywcze" teksty niedługo przeminą. I będę bardzo za tym tęsknić! 

Kilka dni temu powiedziała mi coś, co każda mama chciałaby słyszeć jak najczęściej:

" Mamo, a wiesz... Jak dorosnę. chcę być taka jak Ty!".

Moja córeczka! 

A ja od dziś ruszam z nowym projektem - razem z kuzynką zapraszamy na bloga:

http://kuzynki-pisza-o-urodzie.blogspot.com/

@)-->-->--


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (25) | dodaj komentarz

Zmiany są dobre...

niedziela, 16 września 2012 16:42

Zawsze myślałam, że słynny stereotyp mówiący , iż kobieta wraz ze zmianami w życiu, ma potrzebę zmiany fryzury to banał. Tymczasem - ja też to poczułam!;-)Już dawno nie zrobiłam nic równie szlaonego - zafarbowanie blondu na orzechowy brąz okazało się dosyć spektakularne! Efekt zaskoczył mnie samą, ale po początkowym okresie aklimatyzcji do nowego kolor - jestem "na tak"! ;-)

Tak to już w życiu bywa, że jak się wali to się wali, a jak idą zmiany to jedna po drugiej... Orzechowy brąz wywołał lawinę, która - mam nadzieję - jeszcze się nie zakończyła! Rozpoczynam nowy, ciekawy projekt blogowy razem z kuzynką. Powiem tylko, że tematem bedzie bardzo szeroko pojęta URODA. Więcej szczegółów - wkrótce! Zaczynam współpracę z fajnym portalem o literaturze: mam nadzieję, że już wkrótce będzie można tam przeczytać kolejne moje recnezje. Pierwsza z nich tutaj: http://czytamwwannie.pl/index.php/recenzje/kryminal/85-niech-wieje-dobry-wiatr No i na dokładkę wracam do pisania artykułów na portal dla rodziców. I powiem tylko tyle: potrzebowałam tego! Stagnacja umysłowa mnie dobijała. Miałam wrażenie, że naprawdę moje horyzonty ścieśniają się niebezpiecznie do wielkości ...  pampersa, który stanowi mój najczęstszy widok od 5 miesięcy. A nie chcę tego. Chcę czuć, że się rozwijam. Robić coś dla siebie. Coś swojego. Po prostu.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Zębowy maraton trwa...

wtorek, 11 września 2012 9:46

Dopiero teraz wiem, co znaczy "ząbkowanie"! Okazuje się, że to zjawisko w efekcie którego mój synuś będzie błyszczał pięknymi, białymi perełkami i rozbawiał wszystkich dookoła swoim uśmiechem, potrafi zmienić dziecko nie do poznania... Matkę zresztą też... :-O

Mój grzeczny Szymuś, który bądź to spał, bądź pił, bądź też z zachwytem rozglądał się po świecie, teraz jest w jednym płaczu, krzyku i buncie. A mnie ręce opadają od noszenia jego niemal 8 kg i uszy więdną od słuchania jego wrzasku... W ciągu dówch tygodni schudłam dwa kilo. W nocy szymek śpi ze mną, bo nie mam siły co godzinę wstawać i go karmić. W ciągu dnia chodzę jak zombie. 

Żal mi bidulka, bo wiem, że musi go bardzo boleć. Jestem pewna, że obok wychodzi mu druga jedynka. Próbuję mu ulżyć maścią i syropem przeciwbólowym, ale efekty są marne. Cóż, po prostu musimy to przeczekać i jakoś przeżyć. Mam nadzieję, że jak jedyneczki wyjdą, do kolejnych ząbków będzie trochę przerwy i wróci przynajmniej na jakiś czas mój spokojny i pogodny synek. 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

"Synek nazywa się Biały Ząbek..." :)

sobota, 08 września 2012 18:54

Intuicja mamy mnie nie zawiodła! Wiedziałam, że Szymuś musi mieć poważny powód do płaczu, krzyku i marudzenia na wszelkie możliwe sposoby! Trwa to już jakiś miesiąc, a w ostatnich dniach tak przybrało na sile, że byłam już bliska szaleństwa... :-o Miniony tydzień upłynął pod znakiem noszenia, płakania, bujania, płakania i jeszcze raz noszenia. Chodzę na rzęsach, bo w nocy Szymon budzi się nawet co godzinę! I ciągle tylko tuliłby się do cycusia.

Już jakiś zcas temu pisałam, że chyba widzę białe kreseczki na dolnych dziąsełkach, ale sama nie byłam pewna. Wszyscy twierdzili, że to za wcześnie i pewnie mi się wydaje. Aż tu wczoraj, kiedy dawałam Małemu chrupkę kukurydzianą, nagle mój palec otarł się o coś szorstkiego!

No way! - pomyślałam. - Już??? To niemożliwe! Lecę więc po łyżeczkę i słucham czy "dzwoni". No i dzwoni! Włączam latarkę w telefonie i świecę do buziaka. No i jest! Jest! Ledwie widoczny, maleńki, ale ostry jak brzytwa, biały ząbek! Lewa, dolna jedyneczka. Szymuś ma dopiero 4 i pół miesiąca, a jednak!

Podniecona obdzwoniłam całą rodzinę i zakomunikowałam mężowi, że kupuje mi sukienkę! I obcałowałam mojego "Białego Ząbka" oczywiście jak szlona! :-]  Biedaczek musiał naprawdę cierpieć! Mam andzieję, że teraz, chociaż przez jakiś czas, będzie spokojniejszy.

 

No i jeszcze a propos chrupek: od kilku dni daję je Szymkowi (1-2 dziennie) no i malutkie ilości kaszki manny, żeby przyzwyczajać go do glutenu. Jest zachwycony! Dosłownie śpiewa do łyżeczki, kiedy mu podaję kaszkę! Powolutku, pomalutku, bedziemy myśleć nad rozszerzaniem diety o kolejne pokarmy. Według najnowszych zaleceń można to zrobić dopiero po 6 m-cu, jeżeli karmi się piersią, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by wprowadzać jedzonko już po 5 m-cu, kiedy widzi się taką potrzebę. Ja staram się łączyć wiedzę i zalecenia z własną intuicją, dlatego do pół roczku na pewno nie bedę czekała. Wydaje mi się, że mojemu dużemu chłopakowi (Szymuś ma prawie 8 kg) potrzeba już czegoś więcej, niż tylko maminego mleka. A i moje piersi - odkąd pojawił się ostry jak żyletka zębolek - chętnie sobie czasami odsapną... Dziś już dwa razy poczułam jego moc podczas karmienia... 



Podziel się
oceń
0
1

komentarze (21) | dodaj komentarz

Prawie jak bliźniacy!:)

poniedziałek, 03 września 2012 15:32

Szymonek posiada "prawie bliźniaka"! :) Pomiędzy nim, a jego kuzynem ( z podwórka na dodatek!) Ksawerym są tylko 4 dni różnicy!  W dniu, w którym Ksawek wyszedł ze swoją mamą ze spzitala, ja pojechałam rodzić Szymka. Śmieję się, że Ksawery "wywołał" kuzyna z brzuszka, bo jeszcze wieczorem byłam go odwiedzić i się nim pozachwycać, a już o 2:55 nad ranem miałam swojego Synusia w ramionach!

Teraz tak nam się razem chłopcy chowają i wynika z tego mnóstwo fajnych i zabawnych sytuacji. Kilka dni temu sama miałam okazję przez moment się poczuć jak mama bliźniaków, bo pilnowałam Ksawerego. Szczerze mówiąc, trudno mi sobie wyobrazić bycie mamą dwójki mlauszków w tym samym wieku, szczególnie tak małych, które potrzebują jeszcze tak wiele uwagi i opieki! Ale i do śmiechu mi chłopcy dali sporo powodów:)

Oto mała galeria z ich wspólnej zabawy:



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 22 października 2017

Licznik odwiedzin:  14 715  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O mnie

Aleksandra Anna - w tym roku stuknie mi 25 wiosenek. Staram się łączyć w życiu wiele ról, ale na pierwszym miejscu zawsze jest i będzie moja rodzina: mąż Grzesiek (jeszcze 9 lat temu zaklinałam się na wszystkie świętości, że każdy, tylko nie on!), córka Julia ( totalny wulkan po szalonych rodzicach!) i malutki synek Szymon.

O moim bloogu

Bycie mamą - to moja najważniejsza rola... Radości i smutki, rozterki i chwile dumy, obawy i momenty triumfu - jak każda mama przeżywam je na co dzień. Dzięki blogowaniu chcę zatrzymać jak najwięcej,b...

więcej...

Bycie mamą - to moja najważniejsza rola... Radości i smutki, rozterki i chwile dumy, obawy i momenty triumfu - jak każda mama przeżywam je na co dzień. Dzięki blogowaniu chcę zatrzymać jak najwięcej,bo każda chwila mamy jest wyjątkowa i warta zapamiętania...

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 14715

Lubię to

Wizytówka


ola.g.29

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl